Malowanie i oklejanie frontów z płyty laminowanej - co się opłaca
Fronty kuchenne z płyty laminowanej z czasem tracą blask, łapią rysy i odbarwienia. Właściciele mieszkań stają przed wyborem: malowanie czy oklejanie folią. Obie metody mają zwolenników, ale ich trwałość na tym samym podłożu bywa skrajnie różna. Płyta laminowana ma gładką, zamkniętą powierzchnię, która słabo wiąże farbę i klej. Bez odpowiedniego przygotowania każda powłoka zaczyna się łuszczyć w miejscach najczęściej dotykanych - przy uchwytach i krawędziach.
Malowanie wymaga zmatowienia powierzchni papierem ściernym o gradacji 240-320, odtłuszczenia i nałożenia gruntu adhezyjnego. Dopiero potem można kłaść farbę przeznaczoną do mebli, najlepiej natryskowo. Ważne, żeby nie malować frontów w kuchni, w której właśnie gotujesz - opary tłuszczu osiadają na świeżej powłoce i pogarszają przyczepność. Jeśli szukasz sprawdzonego sposobu na odświeżenie starych mebli, warto zajrzeć do wskazówek zebranych na ospkostuchna.pl, gdzie rozpisano koszty i kolejne etapy pracy. Samo malowanie jest tańsze od wymiany frontów, ale pochłania dużo czasu i wymaga cierpliwości.
Oklejanie folią PVC lub winylową wygląda na szybsze i tańsze. W praktyce po roku widać odklejanie na krawędziach, szczególnie wokół zlewu i płyty indukcyjnej, gdzie para i ciepło rozluźniają klej. Folie o grubości poniżej 0,3 mm łatwo się rozciągają i marszczą. Trwalsze są okleiny strukturalne z warstwą ochronną, ale ich cena zbliża się do kosztu nowych frontów z płyty MDF. Do tego dochodzi ryzyko, że po odklejeniu folii na płycie zostaną ślady kleju, których nie da się usunąć bez uszkodzenia laminatu.
Decyzję warto podjąć po sprawdzeniu stanu płyty. Jeśli laminat jest spęczniały od wilgoci, ani malowanie, ani oklejanie nie uratuje frontów - podłoże się kruszy i powłoka odpadnie razem z nim. Wtedy rozsądniej wymienić fronty na nowe. Jeśli płyta jest sucha i sztywna, malowanie z dobrym gruntem wytrzyma kilka lat, a oklejanie warto traktować jako rozwiązanie tymczasowe na rok, góra dwa.